Blog

Mieszkanie dla młodych, nie dla każdego

Program rządowy ruszył pełną parą. Młodzi ludzie kredyty biorą, banki się cieszą, zaś developerzy liczą przyszłe zyski ze sprzedaży mieszkań i domów. Jakie to piękne….. Rzeczywistość jest biegunowo odmienna. MDM – kolejny program który idealnie wpisuje się w ekonomiczną koncepcję, jak dzielić ograniczone zasoby by zadowolić jak największą grupę interesantów, do których w głównej mierze należą:

  • Banki – dopłata do minimalnego wkładu własnego, to już spełnienie minimalnych wymagań zgodnych z nową rekomendacją Komisji Nadzoru Finansowego.
  • Developerzy – beneficjent może skorzystać z dofinansowania pod warunkiem zakupu wyłącznie nieruchomości z rynku pierwotnego.
  • Kredytobiorcy…..

Wszędzie tam, gdzie pojawiają się dopłaty do jakiekolwiek produktu, pokusa sięgnięcia po większe pieniądze jest tym większa im łatwiej daną usługę sprzedać. Kredyt na mieszkanie to już nie tylko zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych. To życiowa misja, by znaleźć taki bank, który w dzisiejszych czasach sfinansuje nasze marzenia o własnym M. Oczywiście nie za nic. Wszak instytucje finansowe to nie fundacje charytatywne. Banki to przedsiębiorstwa nastawione na zysk i o tym musimy pamiętać podpisując umowę kredytową. Ale o kosztach kredytu, marżach dopiero na końcu, być może się okaże że pomimo dopłat to sam kredyt wcale taki tani nie będzie, ale że tu zacytuję „ nie uprzedzajmy faktów”

Z kolei developerzy to grupa, która jest na cenzurowanym, z uwagi na kryzys w gospodarce. Aby wesprzeć tę grupę interesantów rząd wpadł na pomysł by dopłatą były objęte tylko kredyty, które posłużą na zakup pierwszego mieszkania czy domu wyłącznie na rynku pierwotnym. Tym prostym sposobem developerzy zyskali idealne dla siebie narzędzie, które służy ku lepszej sprzedaży nowo wybudowanych mieszkań. Plusem takiego narzędzia jest jego nieoszacowana zdolność do tworzenia wyższych cen mieszkań. Developerzy budują z pozoru ograniczoną liczbę mieszkań po cenie za m2 za który jest dopłata. Klienci zaczynają narzekać, że podaż nieruchomości spełniająca wymagania rządowego programu jest niewystarczająca. Tu uruchamia się fala krytyki wobec pomysłodawcy, który z kolei by zadowolić potencjalnych kredytobiorców podwyższa cenę metra kwadratowego mieszkania, tak by podaż mieszkań z dopłatą się zwiększyła…. Szkoda tylko, że w tej całej arytmetyce zapomniano o nieruchomościach na rynku wtórnym – tak jak by były gorsze od innych. Widać, tak nie jest skoro wszyscy ci, co sprzedają mieszkania na rynku wtórnym dają sobie świetnie radę bez państwowego wsparcia.

Czytając ustawę z dnia 27 września 2013 r. o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, natrafić można na szereg wytycznych i wykluczeń jakie musi spełnić potencjalny nabywca nowego w swoim życiu M. W myśl tej ustawy młodym człowiekiem nazwać można tylko osoby, których górna granica wieku to 35lat. Wszyscy którzy liczą sobie pow. 35 wiosen to tak do końca nie wiadomo czy to nadal osoby młode, a może stare. Jedno jest pewne – są w wieku produkcyjnym. W stosunku do poprzedniego programu wsparcia można by rzec, jest progres. W programie Rodzina na swoim pomoc przeznaczona była wyłącznie małżeństwom, w obecnym projekcie wsparcia MDM wsparcie znaleźli też single. Tu ważna uwaga: singiel to osoba żyjąca samotnie, więc o partnerce/partnerze nie ma mowy. Stąd na kredyt z dopłatą nie mają co liczyć ludzie żyjący na tzw. kocią łapę. Po więcej szczegółów o MDM zapraszam do lektury Ustawy z dnia 27 września 2013 r. o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez młodych ludzi, a tym czasem przejdźmy do ostatniej części – finanse.

Ile faktycznie zapłacimy za obsługę nie tylko kredytu w programie mieszkanie dla młodych ale również całej operacji związanej z zakupem nieruchomości. W tym miejscu wszystkim sympatykom MDM proponuję ściągnąć różowe okulary, wziąć do ręki kalkulator, a następnie przypomnieć sobie podstawowe działania matematyczne jak dodawanie, odejmowanie, mnożenie, dzielnie i następnie wyciągnąć wnioski!!!!!!!!!! Tanio nie będzie. Oczywiście wszystko zależy od wysokości kredytu jaki chcielibyśmy zaciągnąć ale również od kreatywności bankowców, którzy tak skorzy do pożyczania pieniędzy nie są. Mowa tu o produktach czy usługach dodatkowych które są „obowiązkowym” składnikiem kredytu. Mamy do dyspozycji cały wachlarz ubezpieczeń od ubezpieczenia samej nieruchomości (koszt około 300 zł), ubezpieczenia na życie do życie (koszt ok. 4% wartości kredytu), ubezpieczeniem utraty pracy (do 6%), ubezpieczenie niskiego wkładu czy produkty strukturyzowane (opcje) – w końcu kto bogatemu zabroni. Doliczmy do tego prowizję średnio licząc 2,5% co w sumie realnie da nam oprocentowanie rzeczywiste znacznie pow. 6%. A tak, to tylko część kosztorysu. Następną grupę wydatków tworzą tzw. koszty bezpośrednie związane z nieruchomością na które składają się: opłaty dla notariusza, PCC, wpis do KW, pieniądze potrzebne na wykończenie mieszkania – w zasadzie tu granicą są nasze pieniądze bo program MDM nie zakłada dofinansowania kosztów związanych z remontem, a i banki nie udzielają kredytów na 100% i więcej procent wartości nieruchomości. Po tym wszystkim upragniona meta i co miesięczny rachunek do zapłaty w banku w kwocie bliskiej 2000 zł miesięcznie + czynsz za mieszkanie + życie………….

To może jednak coś z rynku wtórnego bez dopłaty hmhmh??

Dodaj komentarz